Browsed by
Category: Leśni ludzie

SPOTKANIE

SPOTKANIE

Siedziałem na pokrytym mchem pniaku i gapiłem się w zieloność. Nic więcej. Czułem że mógłbym tak godzinami. Że mógłbym chłonąć tą ciszę, która nie jest ciszą i spokój, który nie jest spokojem. Liście drgały na wietrze, ptaki biły się zaciekle wśród gałęzi, wrzeszcząc na siebie zapamiętale ( cóż nie tylko się biły, ale o tym sza!) owady tańczyły swój zapamiętały taniec. Oddychałem. Wreszcie po kilku tygodniach, oddychałem. I nagle…to był bardzo cichy szelest, dźwięk łapy nieporadnie postawionej na gałązce. Odwróciłem…

Read More Read More

Pierwszy oddech

Pierwszy oddech

Dawno mnie tu nie było. Dawno nie wciągałem w płuca leśnego wiatru. Porwał mnie wir straszliwy życia. Fabryka codzienności, w której nie ma pracy na zmiany. Tu musisz stać przy taśmie cały czas i wkładać do pudełeczek kolejne stracone godziny życia. Cywilizacja, moloch, betonowe ramiona tulą w śmiertelnym miłosnym uścisku. I tylko tęsknisz za zielenią. I tylko czasami śnisz szept Amazońskiej Dżungli lub plusk wody w zakolach Warty. Sami zbudowaliśmy tą klatkę, sami zamknęliśmy za sobą drzwi i pozwoliliśmy by…

Read More Read More

Leśne historie, dzieciństwo w szałasie.

Leśne historie, dzieciństwo w szałasie.

Moje pierwsze leśne bytowanie to dzieciństwo w mazowieckich lasach. Dziadek miał pasiekę położoną godzinę marszu od domu. Od czasu kiedy skończyłem szósty rok życia mogłem chodzić tam sam. Zresztą był to jeden z moich obowiązków. Dziadkowi trzeba było zawieść jedzenie. Dzisiaj byście powiedzieli, że to niemożliwe żeby sześciolatek sam chodził sam po lesie. Ale wtedy życie było zupełnie inne. Inaczej też wychowywano dzieci. Wsiadałem  na rower (zresztą przez dziadka specjalnie zmodyfikowany, ze specjalnym koszem na bagażniku ) zabierałem aluminiowy zestaw menażek…

Read More Read More

Ostatnie letnie noce

Ostatnie letnie noce

Polana nad brzegiem jeziora, pomost który już dawno powinien się zawalić, a do niego przycumowana łódź. Na polanie mały zielony namiot. Przy samym brzegu, kilka kamieni ułożonych w krąg, a w środku patyki na ognisko. Nic mi więcej nie potrzeba. Mam całe bogactwo świata jest w zasięgu ręki. A ponadto mam jeszcze stary plecak mieszczący kilka drobiazgów. Mam też ostatnie w tym roku letnie wieczory. Wieczory rozśpiewane muzyką świerszczy i roztańczone niebem, pełnym spadających gwiazd. Zasypiam tu wpatrzony w mleczną…

Read More Read More

Z opowieści z pod błękitu nieba.

Z opowieści z pod błękitu nieba.

Pomimo wszystko lubię Luty. I nawet nie przeszkadza mi to że wiatr wywiał ostatnie resztki śniegu. Na polach stadka saren zbite w gromady obserwują czujnie okolice i przeklinają na czym świat stoi Wiatr, wiatr i jeszcze raz wiatr. Wszystko stało się jednym wielkim szalonym podmuchem. Na niebie wyścig. Ciemne chmury gnają jak szalone. Zimno. W takich chwilach mam w sercu jedno wielkie dziękczynienie za ciepły kąt. Za kubek z malinową herbatą, za drewno trzaskające tanecznie w żeliwnej kozie, za działającą…

Read More Read More