Święto prokrastynacji
9 maja jest moim osobistym świętem prokrastynacji. Corocznie w szkole, już przy pierwszych dźwiękach hymnu Wyścigu Pokoju, postanawiałem solennie zabrać się wreszcie do nauki, poprawić całe stada ocen niedostatecznych i pokonać widmo powtarzania roku w tej samej klasie. Zaczynało się zarywanie nocy, przepisywanie zeszytów, ślęczenie nad słupkami i ciągami, wkuwanie słówek… Półtora miesiąca później, otrzymywałem promocję zwykle jako jeden z najgorszych w klasie ( świadectwo ze skórzanym paskiem) i solennie przyrzekając że w przyszłym roku będę się uczył od początku,…