Wstępniak do rozważań o Panu Bogu.
Jeden z moich nauczycieli pisarskiego warsztatu powiedział, że należy pisać o tym co w życiu najważniejsze, bo tylko takie pisanie ma sens. Cała reszta to udawanie pisania. I ja się całkowicie z nim zgadzam. Doświadczenie nauczyło mnie, że jakiekolwiek zajmowanie się tematem dla mnie nieważnym kończy się literacką porażką. Dlatego też, ileś tam projektów w moim życiu musiałem odłożyć na półkę z napisem ,,to się nie uda”. I raczej nie żałuję moich decyzji bo zapewne na rynku powieści sensacyjnej czy kryminałów poległbym sromotnie. Jakoś w tej materii moja fascynacja kończy się mniej więcej na postaci Herkulesa Poirot i nie chce pójść ani o krok dalej. Kiedyś nawet próbowałem popełnić kryminał, po czym utknąłem w nim jak mieszkaniec gminy Dopiewo na przejeździe w Palędziu. (wiem coś o tym utknięciu bo przecież mieszkam w owej gminie). Tak więc zasada – pisz o tym co dla ciebie ważne jest jak najbardziej prawdziwa. I dlatego też postanowiłem poświęcić trochę czasu i starań o pisaniu o Panu Bogu, teologii, kościele i o moich rozmyślaniu w tym temacie. Bo to najzwyczajniej dla mnie ważne. Zresztą ci co czytali moje książki wiedzą że piszę nie tylko powieści historyczne dla młodzieży i bajki dla najmłodszych. Piszę też o Bogu. Oczywistą więc konsekwencją tego działania jest także i to by na tym blogu pojawiły się wpisy w w/w temacie. Chciałbym jednak od razu zaznaczyć że forma którą się będę posługiwał odbiegać będzie od tego w jaki sposób posługujemy się słowem mówionym czy pisanym w kręgach Ewangelicznych Chrześcijan ( bo w tym nurcie się poruszam ). Uważam bowiem że spłycanie spraw ważnych dla mnie do posługiwania się tym specyficznym ewangelicznym slangiem zupełnie nie pasuje do tego o czym chcę pisać. Co więcej myślę ( i jest to moje głębokie przekonanie ) że swoista nowomowa tych środowisk, jest jednym z głównych czynników tego że Ewangelicznych Chrześcijan jest w naszym kraju zaledwie promil. Jesteśmy bowiem najzwyczajniej niezrozumiali dla innych. Zresztą będę jeszcze kiedyś o tym pisał. Przyznam się wam, że długo zastanawiałem się czy do moich rozważań duchowych, nie stworzyć innego oddzielnego bloga. Wydawało by się to logiczne. Po co mieszać jedno i drugie? Tylko że to trochę jak obcinanie sobie ręki albo nogi. Pozbywanie się integralnej części siebie – swojej tożsamości. A dzisiaj ludzie cierpią na jakieś szalone rozwodnienie swojej tożsamości właśnie. Łatwo dają sobie wmówić że wiara jest jedynie prywatną rzeczą i nie należy z nią się obnosić na zewnątrz. Zupełnie się z tym nie mogę zgodzić. Każdy w coś wierzy. Jedni w Boga inni w bogów inni z nieistnienie duchowego świata. Ale zawsze jest to część tożsamości. Jak historia pokazuje, fundamentalnie ważna. I właśnie dlatego postanowiłem poświęcić (!) cześć mojego bloga kwestii SACRUM. Zapraszam.