Stacja
To miała być sentymentalna podróż w czasy mojego dzieciństwa do leśnej głuszy pod Warszawą. Jednak okazało się że leśnej głuszy już nie ma. Są za to bramy prywatnych posesji, tabliczki zakazu, ławeczki i pomosty nad leśnym stawem. To tyle, jeśli chodzi o noc w hamaku w zielonej dziadkowej pasiece, wśród śpiewu cykad. Pomysł upadł. Trzeba było wymyślić coś innego. I tak kiedy nad Stadionem Narodowym w Warszawie, rozbrzmiewały pierwsze dźwięki koncertu Bon Jovi, na którym bawiła się reszta rodziny, zasiadłem…