Przeprowadzki.
Opowiem wam pewną historię. Będzie to historia przeprowadzek jednej zwyczajnej polskiej rodziny. Mieszkam w Dąbrówce pod Poznaniem. Ot taka mała wioska, która jest miejską sypialnią. Piękna spokojna okolica przy lesie. Sielanka. Z tym że w tym lesie kilkaset metrów za moimi drzwiami są zbiorowe mogiły Poznaniaków pomordowanych w czasie niemieckiej okupacji. Liczy się że w tych lasach leży od 6000 do 30000 ludzi. Miejscowi mówią że tutejsze kobiety, w czasie wojny całymi nocami szyły na terkoczących maszynach do szycia, żeby zagłuszyć dźwięki egzekucji. Bo krzyki i wystrzały strzały słychać było całe noce. Do Dąbrówki przeprowadziliśmy się z Lubonia. Tam pięć minut wędrówki od domu widniały pozostałości Obozu Karno-Śledczego w Żabikowie. Przez obóz ten w ciągu trzech lat jego istnienia przewinęło się około 40000 więźniów, wielu zginęło. Liczby ofiar nie ustalono. Na terenie obozu znajdował się basen, w którym wykonywano wyroki śmierci, każąc pływać więźniom do całkowitego wyczerpania i utonięcia. Obóz ten nazywano ,,Obozem krwawej zemsty”. Do Lubonia przeniosłem się z małego poznańskiego mieszkania. To było nasze pierwsze miejsce zamieszkania. Wprowadziliśmy się tam tuż po ślubie. Z domu idąc spacerem mogliśmy dojść do muzeum martyrologii w Forcie VI. Fort VII to był pierwszy niemiecki obóz koncentracyjny jaki powstał na polskich ziemiach. Życie straciło w nim około 20000 więźniów.
Trzy przeprowadzki, trzy miejsca kaźni. I wiecie co? Gdziekolwiek bym się nie ruszył, gdziekolwiek bym w Polsce nie zamieszkał, zawsze trafię na jakieś miejsce niemieckich zbrodni z czasów II Wojny Światowej. Powiecie że przesadzam? To może jeszcze kilka przykładów. Urodziłem się w Trójmieście. Jedna z pierwszych niemieckich zbrodni to mord na pracownikach Poczty Gdańskiej. Później rodzina przeprowadziła się do Łodzi. Łódź to Getto – 40000 ofiar i likwidacja… Łódź to ,,obóz prewencyjny” dla dzieci w wieku od 2 do 16 lat gdzie zginęło 4000 małych więźniów. Łódź to obóz dla Romów około 700 ofiar i wywózka zakończona zagładą 4000 ludzi. Z Łodzi przeprowadziliśmy się pod Warszawę. Warszawa to Palmiry, to powstania Warszawskie i to w Gettcie. I pacyfikacja tych powstań. To prawie całkowite, zniszczenie miasta (w 84 procentach). Mord na ludności cywilnej.
Jedna zwyczajna rodzina. Kilka przeprowadzek. Pewnie spytacie się dlaczego tak często się przeprowadzaliśmy. Tego wymagała praca artystyczna. Ojca i moja. Ale nie to jest ważne. Ważne jest to że gdy weźmiecie jakąkolwiek polską rodzinę i spytacie ją o miejsca niemieckich zbrodni w okolicy, to na pewno takie wam pokażą. Starsi ludzie zaś, naoczni świadkowie, opowiedzą o tamtych latach.
Dlaczego piszę dzisiaj o niemieckich zbrodniach w czasie II Wojny Światowej? Z dwóch powodów. Pierwszy, bo słuchałem ostatnio wypowiedzi kilku niemieckich polityków na temat moralności, obowiązku, wyższych celach itd. I mam wrażenie oni już zapomnieli. Że chcą napisać historię jeszcze raz, po swojemu. Bo przecież minęło już tyle czasu. Czas zbrodniarzy przeistacza w postaci historyczne. Bohaterów anegdot i opowieści przy kominku. Czas to bardzo ciekawa sprawa. Być może oni myślą że upłynęło tyle czasu że myśmy zapomnieliśmy. Jednak nie. Tu ciągle jeszcze żyją naoczni świadkowie, żyją rodziny ofiar, żyją ludzie z numerami obozowymi na rękach. Jeszcze są. I pamiętają że to Niemcy zakładali i obsługiwali Obozy Koncentracyjne. Że to Niemcy masowo mordowali Polaków. Że to Niemcy byli owymi tajemniczymi Nazistami, od których roją się podręczniki szkolne na całym świecie. Warto o tym pamiętać. Jak to mówił mój dziadek: pamiętaj chłopcze bo jak ludzie zapomną, to znowu zapłoną stosy. Jakie stosy? Dziadek mieszkał blisko Oświęcimia. Zanim w obozie zbudowano krematoria ludzi palono na stosach. Dziadek podczołgiwał się na ile się dało i podpatrywał. Potem opowiadał o tym do śmierci.
Chce żebyście zrozumieli jedno. Tu nie chodzi o wybaczenie czy nie wybaczenie, ale o pamięć! Wybaczyć można najgorsze zbrodnie. Moja wiara opiera się na wybaczaniu! Ale opiera się także na prawdzie. Bo jeśli zapomnimy o tym że po świecie rozprzestrzeniło się zło. Jeśli zakłamie się prawdę, jeśli rozcieńczy się pamięć w imię wyższych celów, to zło powróci. Ono ma za nic nasze wyższe cele. To proste. Dlatego o prawdę historyczną powinniśmy dbać. I dbać powinni nią też oni.
Drugi powód to wysłuchana niedawno w kolejce w markecie dyskusja dwóch bardzo mądrych obywateli którzy po obsobaczeniu całej naszej polskiej rzeczywistości zadali retoryczne pytanie: ,,Po cośmy tą wojnę wygrali? Trzeba było zostawić tak jak jest. Niemcy jeszcze trochę i skończyli by z terrorem i teraz było by nam dobrze panie drogi jak na zachodzie” Ano drodzy dyskutanci. Obawiam się że w ogóle by was nie było. I już naprawdę nie wiem , w kontekście tego co od was wysłuchałem, czy to dobrze czy źle. Może odpowiedź znałby mój drugi dziadek, podobno był bardzo mądry. Niestety zginął w ostatni dzień wojny.
PS: Napisałbym ,,po trzecie” o wypowiedziach pewnego,niestety, polityka na temat wojny, ale to zbyt żałosne żeby komentować.