Mikro- gawęda na DMB.
Kiedy pierwszy raz musiałem zrezygnować z harcerstwa, było mi po prostu żal. Okazało się bowiem że z uwagi na harcerską przeszłość rodziny nie mieściłem się w wizji ówczesnego PRL-owskiego propagandowego sznytu. ( zresztą to nie mieszczenie się w różnych wizjach, przydarza mi się do dzisiaj, niezależnie od ich kierunku i chyba uprawiam owe nie mieszczenie się, prawie profesjonalnie ). Ale miałem wtedy jedenaście lat i wielu rzeczy nie pojmowałem. Męczyłem wszystkich pytaniami: Ale dlaczego nie mogę? Czy jestem gorszy? Czy to przez moje zdrowie? To dlatego że jestem słaby z matematyki? A tłumaczenie rodziców: ciiii… tak będzie nas lepiej, jakoś wtedy do mnie nie przemawiało. Pamiętam że na przerwie na szkolnym korytarzu podeszła do mnie jedna bardzo wiekowa druhna ( prywatnie nauczycielka ). Taka wiecie co to raz do roku zakłada mundur na uroczystość, wzrusza się do łez, a po wszystkim pije herbatkę ze szklanki i zagryza drożdżówką by znów zniknąć gdzieś w oparach codzienności. I ona powiedziała mi takie słowa: Nie przejmuj się druhu, nigdy nie przestaje się być harcerzem, nikt nigdy nie zwolni cię z wierności, przyjaźni braterstwa, ze zmieniania świata na lepsze. Nawet jeśli nie będziesz już nosił munduru. Te słowa bardzo mocno zapadły mi w pamięć. Tak więc moi drodzy pamiętajcie! Nigdy nie przestaje się być harcerzem. Nawet jeśli mundur wisi w szafie. Nikt nie zwolni was z wierności, braterstwa, przyjaźni i czynienia świata trochę lepszym. Nikt nie ma prawa odbierać wam przygód! Niezależnie od wieku i miejsca w którym jesteście. Eh! Wzruszyłem się. Idę napić się herbatki, zagryźć drożdżówką i zniknąć w oparach codzienności. Wspaniałego Dnia Myśli Braterskiej! Czuwaj! phm. Szary Kruk.