Wehikuł czasu.

Wehikuł czasu.

Kilka dni temu, dane mi było obejrzeć film na jednym z internetowych portali. Agresywna grupa młodych mężczyzn, w centrum wielkiego europejskiego miasta zaczepia przechodniów. W którymś momencie biją mężczyznę z plecakiem, ten zwala się na ziemie nieprzytomny. Grupa odchodzi, poszkodowany leży na ziemi. Nie rusza się. I teraz następuje dla mnie coś całkowicie niezrozumiałego. Gapie, przechodnie otaczają poszkodowanego żywo dyskutując, kilku kuca przy nieprzytomnym mężczyźnie i… robi mu zdjęcia telefonami komórkowymi.

To nie będzie tekst o emigrantach, przemocy, polityce itp. To będzie tekst o kondycji nas, jako społeczeństwa Europy. Nie jestem w stanie zrozumieć do czego doszliśmy. Dlaczego jesteśmy tak strasznie bierni i zobojętniali. Rozumiem że przechodnie mogli obawiać się konfrontacji z agresywną grupą nastawioną na użycie siły. Jestem w stanie także w stanie odgadnąć pobudki, którymi kierowali się agresorzy. Ale żeby nie pomóc poszkodowanemu? Nagrywać zamiast sprawdzić, czy ten człowiek żyje? Może tak zrobiono. Później, po nagraniu filmu. Może. Nie wiem. Jednak przeraża mnie bierność, całkowita bezwolność ludzi. Kilka dni temu ochrona brutalnie wyciąga ze samolotu pasażera. Świadkowie zdarzenia pozostają właściwie bierni. Słychać tylko głosy w rodzaju ,,O mój Boże co wy robicie”. Część świadków nagrywa zdarzenie na komórki. Oczywiście sprawa ponoć skończyła się odszkodowaniem, przeprosinami itd. Znowu nie chodzi mi o krewkich panów z ochrony samolotu. Bardziej o pasażerów. Nawet nie o nagrywanie scen. Nagrywanie jako świadkowie aktów przemocy jest teraz nawet zalecane przez policję (!). Chodzi mi o co innego, o bierność i wygodę. O schowanie głowy w piach. I o strach.

Przypomina mi się w tym wszystkim kolejny film S.F. i po raz kolejny widzę że twórcy tych filmów i powieści mieli poniekąd prorocze wizję. W 1960 roku na podstawie powieści Wellsa, nakręcono film ,,Wehikuł czasu”. Główny bohater spotyka w przyszłości Elojów. Idealne społeczeństwo roślinożernych pokojowych mieszkańców ziemi. Świat całkowitej i lekko nudnej sielanki. Jednak jednocześnie świat całkowitego znieczulenia i zobojętnienia. Jedna z bohaterek tonie i nikt nie rusza jej na ratunek. Wszyscy przyglądają się biernie i ze zdziwieniem akcji ratunkowej bohatera. Całkowita bezwolność, całkowita znieczulica. Nic więc dziwnego że Elojowie stanowią żer. Pokarm dla mieszkających pod ziemią Morloków. Ci zmuszeni do życia w ciężkich warunkach żywią się Elojami. I nie muszą nawet polować. Wystarczy że ogłoszą przez megafon alarm bombowy i już Elojowie schodzą potulnie do podziemi. Do pułapki. Nawet będąc już w szponach Morloków nie są zdolni do obrony. Stają się pokarmem. Co ciekawe bombowy alarm, który zwabia ich do pułapki jest totalnym absurdem, albowiem bomby nie spadają już od tysięcy lat. Elojowie jednak zastosowują się do zaleceń. Bo tak trzeba. Kiedyś myślałem że żyjemy w społeczeństwie podobnym do Orwellowskiej utopii z książki ,,Rok 1984”. Może i przez chwilę tak było. Ale ta utopia zachowała się dzisiaj chyba tylko w Korei Północnej. Później zastanawiałem się czy nie wkraczamy w ,,Nowy wspaniały świat” Haxleya. Dzisiaj myślę sobie że my tu w Europie jesteśmy Elojami. Że wehikuł czasu, zawiózł nas w czasy sytości i zobojętnienia. W czasy manipulacji strachem o niebezpieczeństwo zupełnie nieistniejące i całkowitej bezradności w chwili realnego zagrożenia. I że wokoło czają się różnej maści Morlokowie, dla których totalną głupotą byłoby gdyby nie chcieli wykorzystać nas do swoich celów. I tak powoli stajemy się obiadem. Co będzie dalej?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *