Wakacyjne co nieco.
Niebo wczoraj było przepiękne. Gapiłem się na nie chyba z pół godziny. Wakacje. To nic że będą to wakacje w pracy. Klienci jak co roku trochę zluzują i może wreszcie napiszę to co od dawna muszę napisać i przeczytam to co od dawna chcę przeczytać. O tym pisaniu i czytaniu to temat na kolejne wakacyjne notatki. Za sobą mam trzy miesiące ciężkiej roboty, przetykanej pielęgnacją ogrodu. Jedno i drugie chyba się opłaciło, bo do ogrodu można wyjść bez wstydu i jest też za co napić się porządnej Mate. Umieję
tność cieszenia się z drobiazgów to wielki dar. Nie musi być Egipt czy Majorka. Świerszcze grają pięknie w przydomowym ogrodzie nie gorzej niż w tropikach a każdy nowo odkryty pomidor na grządce, daje taką samą radość jak odkrywanie nowych światów. Zimne piwo nie ustępuje niczym wyszukanym drinkom a pobliskie jezioro chłodzi tak samo jak basen w hotelu. Jest też las i mała lodziarnia pod domem. Czyli właściwie pełen komplet wakacyjnych wrażeń. ,,Ale trzeba by gdzieś pojechać, coś przeżyć” – powiecie. Może i tak ale nie teraz. Poczekam aż inni wrócą z wakacji. Bo bardzo lubię ciche i spokojne spacery po plaży.
PS. Do września wykolegowałem się z FB. To jedna z lepszych decyzji jaką podjąłem w tym roku.