WIELKIE BUM

WIELKIE BUM

Gruchnęło o artystach. Politycy postanowili zrobić temat. Bo w to, że naprawdę ma się pojawić jakaś ustawa to nie ze mną takie numery. Ustawy, jakiejkolwiek w tym temacie, nie ma od 1994 roku. Wtedy właśnie rząd ogłosił że rozpoczynają się nad nią prace. Więc nie wierzę, że będzie. Ale ja nie o tym. Nawet nie o tym że pan M. powiedział że artyści to nieroby, obiboki i beztalencia. Część artystów się oburzyła, bo zostali wrzuceni do jednego wora jak leci. Zdolni, niezdolni. Dobrzy i kiepscy, geniusze sztuki i szaraczkowie. Wszyscy! Zarzucanie panu M. brak upodobania sztuki, bycie burakiem i prostakiem jest zupełnie bez sensu. Bo to nie tak. Pan M. jest kuty na cztery nogi! Nie chodzi tu bowiem o artystów, ale o wielkie BUM! I JEST BUM! Tekst poleciał! Zagotował opinię publiczną i oto my twórcy staliśmy się kolejnym tematem zastępczo-przedwyborczym, granatem dymnym, iluzją działania. Stanęliśmy ramię w ramie z ustawą aborcyjną, małżeństwami par homoseksualnych, podwyżkami dla strefy budżetowej i zakupem sprzętu wojskowego. Wielu z nas nigdy nie miało takiej ,,sławy” jak dzisiaj. Trochę jesteśmy sobie winni, bo na to pozwoliliśmy. Po pierwsze za dużo zajmuje wielu z nas politykowanie a za mało tworzenie (a jak historia pokazuje, twórcy zawsze za to obrywali) po drugie daliśmy się zmieszać w jednym kotle jak zupa jarzynowa. Kabareciarzy zrównano z artystami cyrkowymi, tancerzami, śpiewakami operowymi, tiktokerami, rzeźbiarzami, kwartami smyczkowymi, lalkarzami itd. A wszyscy mamy przyprawioną gębę Jasia Kapeli lub w ostateczności kilku co bogatszych gwiazd estrady. Co robią w tej grupie pisarze? Nie mam pojęcia. Ale niech będzie. Nie o tym chciałem pisać, ale trzeba było zacząć od rysu historycznego, bo za kilka miesięcy nikt już o sprawie nie będzie pamiętał. Ja o czym innym.

Ja o tym, że naczytałem się opinii ludzi. Usłyszałem co całkiem sporo współczesnych bywalców internetu sądzi o mnie jako o artyście. Odkładając na bok opinie frustratów że powinno nas się wystrzelać, pozwolić zdechnąć z głodu pod płotem, ewentualnie wywieźć na Ukrainę do okopów, okazało się że bardzo wielu ludzi w tym całkiem mądrych ludzi, uważa mnie za nieroba, obiboka, nieudacznika itp. Co więcej spora część uważa, że to co robię i to co robią ludzie mojej profesji jest zupełnie ale to zupełnie niepotrzebne. I jestem wstanie zrozumieć opinię, że mi się kasa nie należy, że ludzie ciężko pracują a ja się obijam. To mnie już nie dziwi. ( I naprawdę nie mam co z tym walczyć i tłumaczyć bo to bez sensu – drugi etat odrabiam w magazynie ).

Przerażają mnie za to opinie o niepotrzebności sztuki i twórców w ogóle. A te dzięki wielkiemu BUM pojawiły się licznie i głośno. Trochę to podobne do opinii w rodzaju: ,,po co rolnicy smrodzą, przecież jarzyny możemy kupić w markecie”. Wychodzi na to że sztuka tworzona przez artystów, olbrzymiej masie obywateli, wcale nie jest potrzebna. Jak wiadomo filmy, muzykę gry znajduje się w kapuście. To jest w internecie, chciałem powiedzieć. Na grzyba jeszcze jakiś artysta? Tak więc zadałem sobie pytanie: czy warto tworzyć? Czy nie powinienem rzucić w cholerę tej całej twórczości? Pisania, rysowania, grania, śpiewania itd. Czy nie lepiej byłoby zająć się czymś pożytecznym społecznie na przykład: szeroko opisywaną już pracą w Biedronce. Bo skoro nie ma popytu? Czysta ekonomia. No więc jak?

I tak sobie myślę. Nie mogę tego rzucić. I moi drodzy artyści, także tego nie róbcie. Bo być może jesteśmy ostatnimi twórcami w dziejach cywilizacji? Bo może będziemy potrzebni kiedyś, kiedy ludzie podczepieni pod komputery na stałe, zidiocieją do reszty i trzeba będzie wszystko budować od nowa. Nawet zaczynając od rysunków w jaskiniach i bębniąc w bębny szczelinowe? Bo bycie artystą to nie do końca zawód. To coś o wiele więcej. Kiedyś ludzie to rozumieli ( stąd mecenat sztuki ) dzisiaj przestali to rozumieć. A ja chyba nie mam siły tłumaczyć dokładnie dlaczego. Ale chyba wiem co bym odpowiedział panu M. który w obawie o dobro obywateli mówi głośno ,,nie” artystom. Powiedziałbym tak. Kiedy patrzę na dzieje ludzkości widzę rzeczy piękne: rysunki w jaskiniach Anglii, piramidy w Egipcie, świątynie Grecji, książki starożytnych filozofów, katedry średniowiecza, malarstwo klasyków albo nawet malarstwo awangardowe. Widzę ciąg wspaniałych wytworów ludzkich rąk i umysłów . A to wszystko są dzieła artystów. I widzę też inny wymiar tych dziejów: wojny, konflikty, knucie, zdrady… To też dzieło ludzkich rąk i umysłów. Równoległa historia, ale tą pisali ludzie władzy: królowie, ministrowie, doradcy, politycy. Warto to przemyśleć. Reasumując. Tworząc wciąż mam szansę na to, że jeśli wystarczająco mocno się postaram, zostanie po mnie jakaś maleńka cząstka piękna. A przy wielkim szczęściu i bożej woli, skorzysta z niej wielu. A co zostanie po politykach z dzisiejszych dni? Co opowie o nas historia?

PS:

I jeszcze jedno. Zwykle sztuka rozkwita wtedy, kiedy państwo jest bogate. Bo wtedy obywatele danego kraju nie mają nic przeciwko temu by łożyć na twórców. Przeciwnicy ustawy bardzo słusznie zauważają, że nie jest mądre promowanie artystów, kiedy ludzie nie mają za co się leczyć. Jednak to nie artyści doprowadzili nasz kraj do momentu w którym nie ma środków na leczenie, dzieci nie dojadają a młodych ludzi nie stać na życiowy start. Doprowadzili do tego politycy. A teraz ci sami politycy grają nami w zabawę w spór o sprawiedliwość społeczną. 

Comments are closed.