Nic nowego.

Nic nowego.

Dystans społeczny zacząłem zachowywać
w pierwszej klasie szkoły podstawowej.
Tak było zdecydowanie bezpieczniej.
Szyderstwo ma większy zasięg niż dwa metry.
Maskę też noszę przez większość życia
i niechętnie zakładam prawdziwą twarz.
Wielu z tych, których kochałem
ma dzisiaj cenę znicza i butelki wspomnień.
Strach przez lata przyszywali mi do ciała
jak prześcieradło do piżamy w zieloną noc.
Tak więc dla mnie nic nowego
ten rok pandemii.
Może tylko trochę brakuje mi
pustej plaży po sezonie i przenikliwego wiatru
wiejącego krzykliwie od morza.
Na szczęście nie zakazano podróży kosmicznych
i spokojnie mogę przemierzać odległe galaktyki.
I badać nieznane obce cywilizacje.
Nie czuję się zagubiony. Wręcz przeciwnie.
Zagubiony będę znowu, kiedy to się skończy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *