BAJKI

BAJKI

Miałem ostatnio zaszczyt uczestniczyć w jubileuszu dziesięciolecia Grupy Teatralnej Baj z Dopiewa. Na uroczystość wpadłem na chwilę pomiędzy koncertem a wieczornymi zajęciami. Ale za nic w świecie nie podarowałbym sobie, gdybym choć przez chwilę nie obejrzał ,,Baju” na scenie. Zakładałem tą grupę dziesięć lat temu za namową pani Elżbiety Nowickiej, dyrektora biblioteki w Dopiewie. W założeniu pomysł miał aktywizować dopiewskich seniorów.
Z teatrem związany byłem od urodzenia, wychowywałem się za kulisami, odrabiałem lekcje na widowni, bawiłem się rekwizytami. Dla mnie teatr to połowa dzieciństwa. Nawet do fryzjera nie chodziłem jak inni, tylko ojciec prowadził mnie do tego w teatrze. Byłem dzieckiem premier, wolnych poniedziałków, ojcowskiego wkuwania ról i pracy bez wytchnienia, ciągłego pościgu za perfekcją. Wiec o teatrze wiedziałem co nieco. Ale żeby seniorzy? Ale że ja? Jako reżyser i kierownik artystyczny? To nie mieściło mi się w głowie. Co prawda z racji wykształcenia potrafiłem uczyć. Cóż z tego doświadczenie miałem z dziećmi i młodzieżą…
Pierwszy szok. Grupa składa się z samych kobiet. Średnia wieku? Dwadzieścia pięć lat w sercu, o resztę nie pytam. Ogromny zapał i chęć do pracy. Startujemy z lokomotywą. Tak na rozruch. Najpierw powoli jak żółw ociężale. I nagle okazuje się że ta lokomotywa już gna po torach przez most i ciężko mi nadążyć za tym biegiem. Seniorzy to jednak inny materiał. Ja ledwie dyszę ze zmęczenia a Bajki rozpromienione łapią drugi oddech. Kobity nie do zdarcia. Wiem co mówię w niejedną trasę się pojechało. Potrafiły rozbujać nie jeden spokojny festiwal zamieniając go w karnawał śpiewu i tańca. I trzeba było w trybie natychmiastowym, pisać dla nich kolejne sztuki i to najlepiej takie w których wszystkie ,,Bajki” grają główne role. Tak powstały ,,Jasełka dopiewskie” i ,,Baśń o siedmiu krasnoludkach dziewczynkach i leniwym królewiczu”. Ja chyba z największą satysfakcją wspominam ,,Panią Twardowską”. Do klasyki Mickiewicza podeszliśmy dopracowując spektakl do najmniejszego szczegółu. Łącznie ze światłem i kostiumami. Pamiętam jak podniosła się kurtyna i widzów dosłownie zatkało. Pewnie myśleli że będzie taki występ, wiecie: berecik, suknia z lumpeksu itd. A tu karczma, szlachta, wino się leje ,,tańce, hulanki, swawola ledwie sceny nie rozwalą … ”. Muzyka!
Założenie ,,Baju” zbiegło się u mnie z bardzo ciężkim czasem w moim życiu. Dzięki próbom, spektaklom. Dzięki powrotowi do świata teatru, odżyłem. To była swoista terapia na moje skołatane nerwy. Dzięki Zespołowi z Dopiewa, wróciłem do świata przeze mnie najukochańszego. Do świata sztuki. Bez ,,Baju” pewnie nie zacząłbym znów pisać, tworzyć.
Dzisiaj ,,Baj” jest już zupełnie w innym miejscu, nie tworzą go jedynie seniorzy. Ma za sobą wiele sukcesów i nagród. Ale ja ciągle będę pamiętał nasze pierwsze przedstawienia. Wspólne malowanie dekoracji i ,,Lokomotywę” wchodzącą na scenę. Dziękuje ,,Bajki”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *